Tłumacz przysięgły języka angielskiego - mój przyszły zawód?
2008-11-06 08:39:22
Mój tata pracuje jako tłumacz języka angielskiego. Zawsze z dumą odpowiadałam na pytania dzieci i nauczycieli w szkole o zawód moich rodziców. Odpowiadałam wtedy „Mój tatuś to tłumacz języka angielskiego, jest bardzo mądry i pracuje na uniwersytecie”. Już jako mała dziewczynka marzyłam o tym, że ja także zostanę tłumaczem. Nie wiedziałam tylko, czy będę pracować w zawodzie tłumacz języka angielskiego. W sumie to chyba anglistów jest na świecie dużo. I nie do końca odpowiadała mi wizja spędzenia całego życia na uniwersytecie. Wiało mi to nudą. Bardziej podobało mi się coś w stylu tłumacz przysięgły języka angielskiego. Ale nim to nastąpi, musiałabym ukończyć anglistykę. Pamiętam minę mojego taty, gdy pierwszy raz mu uświadomiłam, że mój przyszły zawód to tłumacz przysięgły języka litewskiego. Dosłownie stanął jak wryty. Jego mina wskazywała, że nie jest z tej decyzji zadowolony. Spytał, dlaczego właśnie tłumacz przysięgły języka litewskiego. To może chociaż niemieckiego. Ewentualnie hiszpańskiego lub francuskiego. Nie wiedziałam. Co mam mu odpowiedzieć. Ja po prostu czułam gdzieś głęboko w sercu, że to jest właśnie ta właściwa droga i nie miałam zamiaru z niej ryzykować. Uspokoiłam tatę, że tłumacz przysięgły języka litewskiego wcale nie mus pracować na wschodzie Polski, więc nie opuszczę ich. A jeśli bardzo mu zależy na tym, by kontynuować tradycję rodzinną, to może znajdę sobie męża na anglistyce? Ten żart nie spodobał mu się. Dlatego tym większa okazała się ironia losu, gdy p skończeniu studiów zaczęłam pracę w sądzie jako tłumacz przysięgły języka litewskiego. Bo pewnego dnia spotkałam na korytarzu bardzo przystojnego i eleganckiego mężczyznę. Przedstawił się jako tłumacz przysięgły języka angielskiego. Byłam w głębokim szoku. Poszliśmy na kolację. Okazało się, że świetnie się ze sobą rozumiemy. Tłumacz przysięgły języka angielskiego okazał się moim wymatrzonym księciem. Nie mogłam doczekać się miny taty, kiedy mu powiem, kim jest jego przyszły zięć. I mam nadzieję, że się za to nie pogniewa, bo przecież nie zrobiłam tego specjalnie.
Pozostaw swój komentarz