Asystent księgowego
2009-04-22 08:35:15
Mój syn właśnie skończył liceum i zdał maturę, i wbrew moim przewidywaniom oraz nadziejom zdecydował, że edukacji nie będzie kontynuował na uczelni wyższej, ale w szkole pomaturalnej bądź policealnej. Nic wcześniej na to nie wskazywało i kompletnie zaskoczyła mnie ta jego decyzja. Jeszcze nie wybrał konkretnego kierunku kształcenia, ale najprawdopodobniej wybierze kierunek, po którym uzyska tytuł asystent księgowego, asystent osoby niepełnosprawnej, albo fizjoterapeuta. Nie jest to oczywiście zgodne z tym co ja przewidziałam dla swojego syna, gdyż miałam trochę inne wyobrażenia co do jego przyszłości, ale nie mam zamiaru zmuszać go do niczego. Namawiam go oczywiście do zmiany zdania. Daję do zrozumienia, że może asystent księgowego, asystent osoby niepełnosprawnej czy fizjoterapeuta to nie są zawody dla niego najlepsze, ale jeśli to go nie przekona, to po prostu będę musiała pogodzić się z jego wyborem. Wielu moich znajomych znajduje się teraz w podobnej do mojej sytuacji. Każdy ma jakieś plany wobec swoich dzieci, ale są one coraz bardziej samodzielne i coraz częściej ich wybory mijają się z naszymi wyobrażeniami na ich temat. Ja akurat nie rozpaczam jakoś strasznie nad decyzjami mojego syna. Cieszę się, że w ogóle chce się jeszcze uczyć i mam zamiar łożyć na tę edukację już niezależnie od tego czy otrzyma później tytuł asystent księgowego, asystent osoby niepełnosprawnej, fizjoterapeuta czy też jakikolwiek inny. Ale wielu moich znajomych na przykład nie przejdzie tak łatwo do porządku dziennego nad wyborami swoich dzieci. Wiem, że część z nich z pewnością stosować będzie jakieś ostrzejsze środki perswazji. Jeden z moich przyjaciół na przykład zapowiedział swojej córce, że sfinansuje jej studia pod warunkiem, że wybierze ona taki kierunek, który on zaakceptuje. Wie już, że córka ma trochę inne plany co do swojej przyszłości niż on sam i przezornie próbuje się zabezpieczyć. Ale nie sądzę, by na dłuższą metę postępowanie takie przynieść miało jakieś rezultaty. Prędzej czy później dzieci i tak się usamodzielnią i uniezależnią się od nas, a wtedy mogą mieć do nas pretensje za zmarnowany czas, który mogłyby przeznaczyć na rozwijanie swoich prawdziwych pasji.
Pozostaw swój komentarz