2008-11-27 08:14:55

Szkoła podstawowa i średnia to była dla mnie prawdziwa
szkoła przetrwania. Gdy byłem uczniem, gimnazja jeszcze nie istniały, nikt nie mówił jeszcze o bezstresowym wychowaniu, a
wypracowania pisało się na określoną ilość stron, a nie tak jak dzisiaj na określoną ilość słów. Kiedy pomyślę, że dziś dzieciaki piszą
sciagi na komputerze, w kilka minut, chce mi się śmiać. Pamiętam bowiem jak my ślęczeliśmy nad maleńkimi karteczkami papieru i drobnym druczkiem zapisywaliśmy je wiedzą. Nikt z nas nie wyobrażał sobie jeszcze, że będzie kiedyś maszyna, która będzie pisać i drukować co tylko zapragniemy. Ale, któż wie, być może nasz sposób na
sciagi był lepszy niż ten dzisiejszy, bo kiedy już spędziliśmy te kilka godzin skrupulatnie zapisując
sciagi maczkiem, okazywało się, że wiele z tego po prostu się nauczyliśmy przez...
2008-11-06 08:39:22

Mój tata pracuje jako
tłumacz języka angielskiego. Zawsze z dumą odpowiadałam na pytania dzieci i nauczycieli w szkole o zawód moich rodziców. Odpowiadałam wtedy „Mój tatuś to
tłumacz języka angielskiego, jest bardzo mądry i pracuje na uniwersytecie”. Już jako mała dziewczynka marzyłam o tym, że ja także zostanę tłumaczem. Nie wiedziałam tylko, czy będę pracować w zawodzie
tłumacz języka angielskiego. W sumie to chyba anglistów jest na świecie dużo. I nie do końca odpowiadała mi wizja spędzenia całego życia na uniwersytecie. Wiało mi to nudą. Bardziej podobało mi się coś w stylu
tłumacz przysięgły języka angielskiego. Ale nim to nastąpi, musiałabym ukończyć anglistykę. Pamiętam minę mojego taty, gdy pierwszy raz mu uświadomiłam, że mój przyszły zawód to
tłumacz przysięgły języka litewskiego. Dosłownie stanął jak wryty. Jego mina...